wtorek, 14 maja 2013

-Prusy?!- Prawdziwa natura...

  Polska właśnie siedział z Rosją w kawiarni. Zdziwiło go zaproszenie sąsiada, no ale cóż miał zrobić, szef kazał mu pojechać , więc chcąc nie chcąc Feliks pojechał do Ivana.
-No i czego chcesz?-zapytał siedząc przy stoliku.
-Tak pomyślałem że dawno się nie widzieliśmy i moglibyśmy się spotkać-powiedział Rosja choć w jego głosie czuć było nutkę niepokoju, a na dodatek rozglądał się na wszystkie strony jakby czegoś się bał.
Yhm...Jakoś ci nie wierzę wiesz...-odparł Feliks- Mów co się stało!
Ivan wpatrzył się w stół.
No bo...-zaczął niepewnie.
-No gadaj!- krzyknął niecierpliwie Feliks, a Rosja posłał mu zimne spojrzenie.
-No bo chodzi o Białoruś...-powiedział szybko i rozejrzał się ze strachem na boki.
-Aha...-Feliks nie mógł powstrzymać śmiechu- I tylko po to do mnie dzwoniłeś???
-Jak ''tylko''?-zapytał Ivan z miną dziecka.-Przecież to sprawa życia i śmierci!-krzyknął na całą kawiarnie.
Polska rozejrzał się dookoła i zaczął uspokajać kuzyna...
-No dobra, dobra tylko już nie krzycz....
W tym momencie do stolika podeszła kelnerka.Polska spojrzał na nią i.....
-Prusy?!-krzyknął na cały lokal.
Kelnerką rzeczywiście okazał się Gilbert, który natychmiast zasłonił Polsce usta.
-Jak komuś powiesz to zginiesz!- zagroził.
Chwile później cała trójka siedziała przy stoliku, jednak Prusy nie był już w przebraniu.
-Co ci się stało?-zapytał Polska śmiejąc się.
-Jak to co?Towarzysz Prusy ujawnia swoją prawdziwą naturę-powiedział Rosja z zwykłym sobie uśmiechem.
-Tak śmiejcie się, śmiejcie! Ja tego z własnej woli nie zrobiłem-krzyknął zawstydzony Prusy.
Polska popatrzył na Gilberta.
-I cała chwała i honor dawnego Zakonu Krzyżackiego poszła w pizdu!-zaśmiał się Polska-No ale mów kto ci to zrobił?
Prusy niepewnie popatrzył na wpółsiedzących przy stoliku.
-Tu chodzi o mojego brata...-Feliks i Ivan przypatrzyli mu się z ciekawością..
-No bo wiecie że ja teraz  z bratem dziele dom, nie?-państwa pokiwały głową.
-No więc on uważa że ja jestem zwykłym darmozjadem i pasożytem....- Prusy zaczął opowiadać.....


3 godziny wcześniej......

-Prusy!-krzyknął Niemcy-Widziałeś mój telefon?
-Nie a niby dlaczego miał bym go widzieć?-zapytał z irytacją w glosie Prusy leżąc wygodnie na fotelu przed telewizorem i pijąc piwo.
-Może dlatego że to ty całymi dniami siedzisz i nic nie robisz obiboku!-wytłumaczył Ludwig.
-Ja?!-oburzył się Prusak-Ja cały dzień zaszczycam cię moją zagiblistą osobą!-krzyknął
Niemcy popatrzył na brata jak na idiotę.
-Ty siedzisz w domu, bo po prostu nigdzie cię ni chcą przyjąć do pracy!-krzyknął Niemiec.
-W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem!-oświadczył Prusy
-''Z zerowym wykształceniem na pewno''-pomyślał blondyn.-A gdybym ci znalazł pracę?
-Spróbuj!-powiedział zaciekle Prusy.
-Ale ty na pewno nie dasz rady...-Niemcy zamyślił się.
-Ja podejmę się każdej pracy! I nie odejdę z niej chyba że by mnie zwolnili!-krzyknął jeszcze raz szarowłosy
-No dobra....-na twarzy Niemca pojawił się złośliwy uśmiech.

-I tak się tu znalazłem...-westchnął Gilbert.
Polska zamyślił się.-Miałeś nie odchodzić chyba że by cie zwolnili, nie?
-Noo..Ale co to da...jak mają mnie zwolnić?
-Ja mam plan...-Polska zaczął szeptać Prusakowi do ucha.
Chwilę później Prusy biegał za klientami rzucając w nich czym się da. Z kuchni wyszła kierowniczka i zaczęła przeklinać na Gilberta i wyrzuciła go z roboty.
-Dziękuje-zdążył powiedzieć jeszcze do Polski za nim ochroniarze wyrzucili go z lokalu.
Polska siedział jeszcze nie otrząśnięty po zdarzeniach, lecz po chwili napił się herbaty i oparł się łokciem o stół patrząc na Rosję -No to mów co z tą Białorusią....

______________________________________________________________________________

Jak mówiłam tak zrobiłam! Szukam ciągle weny do kontynuacji mojego opowiadania więc wybaczcie...


PS.
 Chciałam jeszcze zareklamować forum o tematyce Hetalii.. http://hetaliamafia.forumpolish.com/ Zapraszam ^^

wtorek, 7 maja 2013

Ekhm...

Ja jak na razie postanawiam zawiesić moje opowiadanie...nie ukrywając po prostu nie mam weny do
pisania go. Ale to nie znaczy że zawieszam blog, wcale nie! Będę się trzymać mojego początkowego zamierzenia i będę pisać po prostu jakieś taki pojedyncze opowiadania o różnych państwach Hetali...
Mam nadzieje że nie zniechęcę was tym do odwiedzania mojego bloga .A więc zapraszam do czytania.
Opowiadanie powinno pojawić się już niedługo.  

                                                                                               Pozdrawiam Iruchi^^

Wstawię jeszcze może kilka obrazków..Zapraszam!^^



                                                               










środa, 10 kwietnia 2013

Dwie tragedie......

Na wstępie uprzedzam, że nie jest to część mojego opowiadania^^

________________________________________________________________________________

Feliks, był właśnie w drodze do Rosji.Następnego dnia miała odbyć się uroczystość w rocznice tragedii w Katyniu.Polska leciał wcześniej, bo prosił go o to szef. Sam miał przyjechać dopiero jutro, a Feliks miał pilnować przygotowań.
-Matko jakie nudy...-powiedział do siebie Polska
Samolot miał lądować dopiero za godzinę. Co jak co, ale Feliks samolotem latać nie lubił.Tak więc, aby odwrócić swoją uwagę od nieprzyjemności zaczął wciągać paluszki.W końcu wylądowali.Na lotnisku czekał na Polskę nie kto inny, jak Ivan we własnej osobie.
-Witaj bratok!-krzyknął ze zwykłym dla siebie uśmiechem.
-Cześć.-odparł ponuro Feliks
Beż zbędnych ceregieli Rosja, pokazał zielonookiemu samochód, którym mieli jechać.Polska chcąc nie chcąc wsiadł do auta.Przez całą drogę panowała grobowa cisza. Wreszcie dotarli na miejsce.
-Chodź za mną-powiedział wesoło Ivan
Polska szedł za bratem rozglądając się na wszystkie strony.
-Podoba ci się?-zapytał wielbiciel słoneczników.
-Yhm..-odrzekł bez namysłu Polska
Ivan na te słowa uśmiechnął się jeszcze szerzej niż przedtem.
-Kto ma jeszcze przyjechać?-zapytał Feliks
-Hmm...-zastanowił się Rosja-Litwa, Łotwa, Estonia, Niemcy, Węgry-wymieniał po kolei państwa, która miały gościć na uroczystości.
Polska za nic nie mógł pojąć jak on to wszystko pamięta. Fioletowooki zaprowadził go do wielkiej sali przyozdobionej Polskimi i Rosyjskimi flagami.
-''Nie jest źle''-pomyślał Polska
Po Feliksa podszedł szew Ivana.
-Man nadzieje że ci się podoba.-powiedział uprzejmie.
-Tak..-odparł Łukasiewicz
-Juro zjadą się goście-powiedział i odszedł do swoich ludzi.
No ale chyba nie wszyscy mają przyjechać dopiero jutro,bo po chwili do sali weszli kolejno:Węgry.Litwa,Włochy, Japonia, Prusy, i .............Niemcy.Polska przywitał się ze wszystkimi po kolei, tylko z Niemcem wymienił zimne spojrzenia.Zaczęła się rozmowa.Była to długa rozmowa, bo trwała aż  do północy(jak niedłużej ).W końcu wszyscy poszli spać.



Rano Polske obudziły krzyki i zament na korytarzu.
-Panie Polsko musi pan szybko przyjść!-krzyknął jeden ze służby.
Feliks nie czekając na wyjaśnienia ubrał się i pobiegł gdzie mu kazano.Znalazł się wtej sali co wczoraj.Były tam inne państwa patrzące smutno na chłopaka.
-Co się stało?-zapytał przestraszony.
Podszedł do niego Ivan i położył mu rękę na ramieniu.Nie uśmiechał się tak jak zwykle wręcz przeciwnie był smutny.
-Przykro mi...-zaczął-ale samolot, którym leciał twój szef rozbił się.
Polska poczuł jak traci grunt pod nogami.Do oczu zaczęły napływać mu łzy.
-Ile osób zginęło?-zapytał drżącym głosem
-Niestety nikt  nie przeżył.
Nogi Feliksa zrobiły się jak z waty i chłopak upadł na ziemie.Odrazu podbiegły do niego inne państwa.

Dwie tragedie tego samego dnia na przestrzeni kilkudziesięciu lat

_________________________________________________________________________________
To nie miało być długie(tak na początku uprzedzam)Dzięki tym którzy doczytali do końca^^.

czwartek, 28 marca 2013

9.,,-Jestem Polska''

 Obudził go zapach stęchlizny.Polska otworzył oczy.Stało nad nim dwóch szepczących coś do siebie ludzi.
Gdy zobaczyli, że chłopak obudził się umilkli.Feliks podniósł się i oparł o ścianę.Ludzie ci okazali się żołnierzami.
-Kim jesteś?!-zapytał pierwszy.
-I jak się tu znalazłeś?!-dokończył drugi.
Łukasiewicz popatrzył na mężczyzn.Widać było że nie byli przyjacielsko nastawieni.
-J-j-ja m-mam na i-imię Polska!-powiedział, wiedząc, że zdradzanie swojego prawdziwego imienia podczas wojny nie było by najlepszym pomysłem.Żołnierze cofnęli się.Popatrzyli na siebie zaskoczeni.
-Przepraszamy pana!-zaczął jeden z żołnierzy
-Nie miał pan munduru ani nic co by świadczyło,że nie jesteś wrogiem-usprawiedliwił się drugi.
Pomogli blondynowi wstać i zaczęli go oprowadzać po bazie.Było tu wielu rannych i głodnych ludzi.
-To skutki wojny.-oznajmił smutnym głosem żołnierz-A tak w ogóle to my się jeszcze nie znamy.Mam na imię Marek.
-A ja Edward-powiedział drugi.
-Miło mi was poznać-uśmiechnął się Polska
Szli jeszcze jakiś czas, aż w końcu doszli do jakiegoś pokoju.Weszli do środka.Na fotelu siedział mężczyzna w średnim wieku.Na widok żołnierzy stanął.
-Panie generale to ten chłopak-powiedział Marek
-Mówi, że jest Polską!-krzyknął Edward
-Dobrze!Odmaszerować!-rozkazał.
Kiedy za żołnierzami zamknęły się drzwi generał zwrócił się do Feliksa.
-Jak masz na imię?-zapytał spokojnie.
-Polska-odpowiedział blondyn.
-A jak udowodnisz, że jesteś krajem za, który tylu ludzi już zginęło?-zapytał jeszcze raz mężczyzna.
Feliks się zmieszał.To była prawda tylu ludzi ginie za niego.On sam nie wiedział jednak jak udowodnić,że to on.Generał widząc zmieszanie chłopaka uśmiechnął się.
-A więc nie umiesz tego udowodnić.-zaśmiał się-Chcesz walczyć dla naszej armi?-zapytał
Feliks pokiwał głową.
-A więc idź do żołnierzy, aby dali ci jakiś mundur.Odmaszerować!-krzyknął na zakończenie generał.
-Tak jest!-krzyknął Feliks i opuścił pomieszczenie.
Za drzwiami stali Edward i Marek, którzy zdawali się słyszeć całą rozmowę.

-Nie martw się my ci wierzymy-powiedział Edward
-Dziękuje.-uśmiechnął się blondyn.
-Teraz chodź damy ci mundur.-powiedział Marek
Żołnierz podszedł do szafy i wyciągnął stary mundur, po czym wręczył go chłopakowi.
Wyglądał identycznie jak ten(mundur), który miał w domu.


-Dziękuje!-powiedział koleiny raz chłopak.
-Nie masz za co dziękować.Weź jeszcze broń-powiedział Edward
Polska popatrzył na swoich nowych przyjaciół.Widać było,że Marek jest młodszy od Edwarda i mniej doświadczony.Miał brązowe włosy i niebieskie oczy,Edward natomiast twarz miał już zmęczoną choć także był młody.Miał czarne włosy i brązowe oczy.
-Dobra teraz zaprowadzimy cię do reszty.-powiedział Marek
Żołnierze zaprowadzili go do swoich kompanów.
-Hej słuchajcie to jest Polska!-krzyknął Marek
Oczy wszystkich żołnierzy skierowały się na chłopaka.
-Naprawdę?-zapytali żołnierze na raz.
-Yhmmm...-przytaknął Edward
Jednak szczęście żołnierzy nie trwało zbyt długo.chwile później zjawił się generał.
-Niemieccy żołnierze się zbliżają!Do boju!-krzyknął
Żołnierze wybiegli z bazy a za nimi Polska....

_________________________________________________________________________________

Sorry, że tak długo nie pisałam, ale czasu nie miałam, a potem komputer się zepsuł i w ogóle.
Dziękuje tym którzy doczytali rozdział do końca i jeszcze wchodzą na mojego bloga^^
                                                                                           pozdrawiam Iruchi
PS.Przepraszam, że tak krótko.

sobota, 2 marca 2013

8.Zdrajca

 Polska obudził się w jakimś pomieszczeniu.Nic nie pamiętał.Nagle jakby go coś uderzyło w głowe. Wszystko sobie przypomniał.Jak Rosja mógł zrobić coś tak podłego.Zdradził go(proszę tylko bez skojarzeń).Przecież byli....Achh.....nieważne.Nagle drzwi do pomieszczenia otworzyły się i stanęła w nich postać o której blondyn przed chwilą myślał.Na jego twarzy było widać jak zawsze uśmiech.
-Cześć!!!Dawno się niewidzieliśmy-powiedział
Jednak Polska nie miał ochoty odpowiadać.Patrzył tylko z wyrzutem i pogardą na starsze państwo.
Rosja jednak zdawał się tego nie zauważać i uśmiechał się dalej.
-Jeśli będziesz mnie słuchał to nic ci się nie stanie.-powiedział znowu-Przyłącz się do matki Rosji..
Polska popatrzył na niego z odrazą.Nie miał zamiaru przyłączać się do do Rosji a raczej do Związku Radzieckiego jak kazał się od niedawna nazywać.
-To jak będzie?-zapytał wesoło Ivan.
-Nie...-powiedział cicho Feliks
-Czyli tak chcesz się bawić?-ton głosu Rosji zmienił się nagle.Chłopak podszedł do blondyna, chwycił go  za szyje i pociągnął do góry.
-Chciałem dać ci wybór, ale widze że po dobroci tego nie załatwimy.-powiedział przez zęby.
Uderzył Feliksa w twarz z pięści.Chłopak wylądował na podłodze ocierając krew.Wszyscy wiedzą, że Polska się łatwo nie poddaje.Tak samo jak jego ludzie.Będzie walczył tak jak zawsze i zwycięży.
Wyprostował się.Jeśli pokaże że się boi to Rosja to wykorzysta.Starał się też unikać ciosów Iwana który latał jak obłąkany po pokoju z kranem(który Bóg jeden wie skąd wziął).No, ale w końcu ostatecznie udało się Związkowi Radzieckiemu dorwać Polske.Tak więc teraz Feliks leżał na podłodze zwijając się z bólu, a Iwan stał nad nim śmiejąc się.Chwycił chłopaka za kołnierz i ciągnął za sobą przez korytarze.
-,,Gdzie my jesteśmy``?-pomyślał Polska rozglądając się po ścianach.
Rosja rzucił młodsze państwo pod ścianę i podszedł do telefonu, który wisiał na ścianie.
Blondyn popatrzył na bok i zobaczył drzwi.Niewiele myśląc rzucił się ostatkami sił do ucieczki.
Nim fioletowooki zorientował się Feliks, był już na dworze.Biegł przez jakiś las.Co jakiś czas patrzył za siebie.Na początku widział tam wściekłego Ivana, ale później go zgubił.Teraz wiedział że wojna zaczęła się na dobre.Na wojnie nikt nie powinien znać jego imienia.Chciał znależć Polaków i pomóc im, ale nie wiedział gdzie jest.Biegł jak szybko mógł lecz po jakimś czasie nogi zaczęły odmawiać mu posłuszeństwa.Upadł na ziemie.Dopiero teraz, gdy śnieg zaczął przybierać szkarłatny kolor, zauważył że krwawi.Rozejrzał sie do okoła.Było ciemno.
-,,I co teraz``-pomyślał .
Jeszcze raz rozejrzał się w poszukiwaniu pomocy.Nagle usłyszał szum wody.Próbował wstać, ale nie mógł.
Zaczął się czołgać w tamtą stronę.Po jakimś czasie doczołgał się do niewielkiego strumyka.Obmył ostrożnie ramy i usiadł pod pobliskim drzewem.Jak Rosja mógł zrobić coś takiego?Przecież byli...............braćmi.
Przed oczami zaczęło robić mu się ciemno.Nagle zobaczył przed sobą światło.Patrzył chwile w tamtą stronę.
Nagle poczuł się strasznie senny i upadł zmęczony na trawę.

_________________________________________________________________________________



Sorry że tak krótko, ale jakoś siły nie mam żeby się rozpisywać.Tak nie pomyliłam się w tym opowiadaniu Feliks i Ivan są braćmi jeśli się nie podoba to przepraszam.Pozdrawiam Iruchi




sobota, 16 lutego 2013

7.Wolność?

Niemieccy żołnierze rzucili Polską o ściane. Chłopak nie poczuł bólu.Myślał tylko o tym co usłyszał w radiu.\
-,,Jak to w ogóle możliwe?''-pytał sam siebie-,,Znowu wojna?''
Czas wlekł się strasznie wolno.Jedna minuta dla blondyna trwała wieczność.
Chciał się obudzić.Chciał, żeby to był tylko sen.Nie można określić bólu panującego w sercu państwa.
Nie mógł pozbyć się z myśli słów wypowiedzianych przez Niemcy.Czy to naprawdę miałby być jego koniec?Nie! To się nie mogło tak skończyć.Co chwile po korytarzu przechodził żołnierz, który patrzył na chłopaka z szyderczym uśmiechem i z nienawiścią. Polska patrzył mu prosto w oczy. Nie chciał żeby niemiec widział, że się boi. Wręcz przeciwnie chciał pokazać, że się nie podda tak łatwo.
Nagle z jakiejś części więzienia słuchać było wybuch.Niemiecki żołnierz zachwiał się i upadł upadł, a Polska stanął szybko na nogi i podszedł do kraty.Zobaczył, że z za rogu wyłania się jakaś postać.Minęła chwila , zanim zorientował się, że to nie kto inny jak pan Zagiblisty.
-A ty co tu robisz?-krzyknął Feliks
-Uwalniam cię nie widać?-zapytał ironicznie szarowłosy
Wyciągnął z kieszeni klucz i otworzył cele przyjaciela.Polska wybiegł szybko ze swojego więzienia.
Prusy pociągnął go za sobą i razem pobiegli przed siebie.
-Musimy jeszcze uwolnić resztę!-krzyknął Prusy
-A gdzie oni są?-zapytał Polska
-A, że ja mam niby wiedzieć po prostu poszukajmy!
Biegli rozglądając się po wszystkich celach nigdzie nie mogli znaleźć przyjaciół.Wbiegli do kolejnego korytarza.Nagle Polska dostrzegł w rogu jednego z więzień cień i podbiegł do tego miejsca.
W celi siedziała Węgry na widok chłopaków podskoczyła z radości.Prusy otworzył kratę i dziewczyna wisiała już na szyjach przyjaciół przyciskając ich mocno do siebie.
-Dobra puść już nas bo się udusimy!-krzyknął Gilbert
-A to ci po co?-zapytał zdziwiony Feliks wskazując na patelnie w dłoni dziewczyny, która nie wiadomo skąd wzięła nie w więzienu.
-Dla obrony!-odparła Węgry
Prusak popatrzył zdziwiony na przyjaciółkę, a ona powiedziała że chętnie na nim zademonstruje.
-Dobra!Musimy się pospieszyć zaraz mogą nas znaleźć.-powiedział Polska rozdzielając przyjaciół.
Erzbest i Gilbert popatrzyli na siebie i przytaknęli.Po jakimś czasie znowu biegli przeczesując korytarze w poszukiwaniu przyjaciół.
-Znalazłam!-krzyknęła Węgry
Przyjaciele podbiegli do dziewczyny i zobaczyli stojącego z kratą Szwajcarie.Polska i Prusy roześmiali się
a przyjaciele patrzyli na nich jak na wariatów.
-Z czego wy się śmiejecie w takiej chwili?-zapytał ostro bankier
-Z niczego!-odparli naraz 
Gilbert podbiegł do celi i otworzył.
-Musimy poszukać mojej siostry!-krzyknął Vash 
Przyjaciele przytaknęli do siebie i pobiegli na dalsze poszukiwania ostatniego członka ich małej grupy.
Zdawało się im że przeszukali już wszystkie korytarze, ale po dziewczynie nie było śladu.
Najbardziej tym wszystkim zrozpaczony był Szwajcaria.To przecież była jego ukochana młodsza siostrzyczka(chociaż nie chciał się do tego przyznać).
-I co my teraz zrobimy?-zapytał Węgry
-Szukamy dalej.-powiedział Polska
Nagle na końcu korytarza rozległo się szlochanie. Przyjaciele nie wiele myśląc rzucili się w tamtą strone.
Pierwszy do celi dopadł Vash.W celi siedziała zrozpaczona Lili.To pierwszy raz kiedy została gdzieś zamknięta(bez brata).Prusy szybkim ruchem otworzył kratę.Dziewczyna skoczyła na brata ze szczęścia.
Szwajcaria też był szczęśliwy.Nagle rozległo się tupanie i na końcu korytarza pojawiła się znana i znienawidzona przez wszystkich postać Niemca.Przyjaciele zerwali się do ucieczki.Biegli nie patrząc przed siebie.Zobaczyli przed sobą drzwi i wbiegli tam chcąc schować się przed Niemcy.Nim się zorientowali byli na dworze, ale ciągle nie mogli zrobić sobie przerwy.Biegli dalej chcąc znaleźć się byle daleko od więzienia
Byli cały czas w domu Niemiec.Biegli, aż dotarli do granicy Polsko-Niemieckiej.Widać było już pierwsze ślady wojny.Spalone lasy były tylko częścią wojennej fali zniszczeń.Zrobili sobie przerwę gdy dotarli już do domu Polski.



Zmęczone państwa usiadły na trawie aby odpocząć.Wszyscy byli przerażeni tym co się stało.
-Ja pojade do siebie!-powiedziała Węgry-Muszę pomóc swoim ludziom.
-My też!-krzyknęły pozostałe państwa
Polska rozumiał to i przytaknął uśmiechając się.Po godzinie wszyscy byli już gotowi do drogi.
-Tylko nie wpakuj się w kłopoty!-zaśmiał się Prusy i odjechał jak reszta.
Feliks stał jeszcze chwile a póżniej zwrócił się w strone domu.Miał już wchodzić gdy poczół metal przebijający jego plecy.Przed oczami zaczęło robić mu się ciemno.Usłyszał tylko znajomy zimny głos mówiący.
-To twój koniec towarzyszu-powiedział głos
-Zdrajca!-krzyknął Polska i zemdlał.

   ______________________________________________________________________________

Sorry że tak długo mnie nie było ale te wszystkie sprawdziany i w ogóle ahh......

sobota, 26 stycznia 2013

6.Początek nowego konfliktu.

Niemcy...On posunął się za daleko.Co prawda konflikt pomiędzy nim a Polską trwa, już bardzo długo,ale w sumie nigdy nic poważ niego sobie nie zrobili.Nagle Feliks poczuł, że ciągną go po ziemi.Po jakimś czasie doszli do starego budynku wyglądającego jak więzienie.Każde z państw wrzucono do innej celi.Polska wsiadł w kącie swojego więzienia.Nawet nie wiedział kiedy łzy zaczęły napływać mu do oczu.Czuł się taki bezradny i bezsilny.
-,,Co teraz będzie?''-myślał.-,,Co Niemiec planuje?''
Myśli te nie dawały mu spokoju.A co z jego przyjaciółmi przecież oni też się tu znaleźli.polska cały czas miał uczucie, że to wszystko jego wina.Nie umiał się bronić.Dawne czasy kiedy był potęgom się już skończyły, a niedawne wydarzenia ciągle dawały o sobie znać.Przecież tak niedawno odzyskał niepodległość i miał ją znowu stracić?!Nie mógł na to pozwolić!Nie teraz!Nie w takiej chwili!Nagle rozległ się trzask kraty i ktoś wszedł do celi.
-No proszę!.Kogo my tu mamy?-zapytał drwiący głos Niemca
Feliks poczuł, że zalewa go złość, ale uczucie to przeważał smutek i strach.Wiedział, że Niemcy nie ma dla niego litości i tak miało być i tym razem.Ludwig(Niemcy)podszedł do chłopaka i zerwał mu worek z głowy.
Polska popatrzył na niego z obrzydzeniem i odrazą.Niemcy zauważył to bo chwile później uderzył chłopaka w brzuch.Feliks zwinął się z bólu.Ludwig z satysfakcją popatrzył na niego, chwycił za kołnierz i pociągnął za sobą przez korytarze.Szedł tak, aż do jakiejś sali.Ściany pokoju pomalowane, były na biało.W środku był  stół z dwoma krzesłami po obu przeciwnych stronach i szafka.Pomieszczenie oświetlała słaba świeczka.
Niemcy posadził chłopaka na krześle i przywiązał mu do oparcia krzesła ręce.Sam usiadł na przeciwko niego i patrzył na chłopaka z szyderczym uśmiechem na twarzy.
-Poddasz się dobrowolnie czy mamy Cię zmusić?-zapytał.
-Ja się nigdy nie poddam!!!-krzyknął Polska
-Acha czyli mam Cię zmusić.-odpowiedział Niemcy i podszedł do chłopaka.
Polska popatrzył na Ludwiga.Ten na pewno nie miał zamiaru odpuścić.Uderzył zielonookiego kilka razy w głowę i kopnął w brzuch przewracając krzesło.Polska z trudem usiadł na ziemi.Niemcy pociągnął go do góry za włosy sadzając go z powrotem na krzesło.
-Teraz się poddajesz?-zapytał się.
-Mówiłem ci ja się nie poddaje!-odkrzyknął Feliks
-,,Ten chłopak mnie zaczyna wkurzać''-pomyślał Niemcy-Dobra jak chcesz!-powiedział.
Wstał i podszedł do szafki z której wyciągnął nóż i podszedł do więźnia.Popatrzył na Feliksa mściwym wzrokiem i przejechał mu po ręce głęboko wbijając nóż.Cieszył się widząc cierpienie jakie zadał słabszemu państwu.Polska po jeszcze kilku ciosach zadanych nożem osunął się na krzesło.
-Pokaże ci coś.-powiedział Niemcy i postawił przed chłopakiem radio.To co Feliks usłyszał wstrząsnęło nim
Choć sygnał był przerywany on słyszał wszystko wyraźnie.....


Dzisiaj... 1 września 1939.Niemcy zaczęli ostrzał placówek Polskich.....Walki rozprzestrzeniły się już prawie na cały kraj...władze są wobec tego bezsilne...zaczęła się prawdziwa wojna. Potrzebne jest wsparcie na froncie wschodnim znajdującym się koło Poznania.....Stolica jest bohatersko broniona przez wojska Polskie...Jest już wiele ofiar tego konfliktu, zarówno po stronie Polskiej jak i Niemieckiej....teraz właś..............


Sygnał się przerwał na dobre, a może to ten człowiek, już nie żyje.Dlaczego Niemcy mu to pokazał ?Dlaczego?To miał być następna wojna?Ale dlaczego?Po co?W sumie powód dla niektórych wydawał by się prosty.Władza!Tak dla Niemca liczyła się władza!Może nie tyle dla niego co dla jego szefa.Wszystkie kraje wiedziały o tym.Ale to teraz Polski nie obchodziło chciał po prostu wyrwać się z tego więzienia i pomóc swoim ludziom.Tylko to się dla niego liczyło.Popatrzył na Niemca.Na jego twarzy był uśmiech zwycięstwa i triumfu.Myślał, że już pokonał Polskę i że ten już się poddał, ale się mylił.Polska nie zamierzał się wcale poddać a wręcz przeciwnie, był gotowy do walki.Do walki za swoich ludzi.Co prawda nie lubił walczyć, był osobą wesołą  i roztargnioną przez co wiele państw go nie doceniało, ale większość państw wiedziała, że Polska umie być bardzo poważny.Feliks, był nazywany Feniksem Europy, dlatego że po nie jednych upadkach i przegranych potrafił się podnieść i otrząsnąć jak feniks z popiołów.
-Przegrasz!!! Musisz to przyznać.-odezwał się Niemcy.
-Nigdy!-powiedział Polska
-A ty dalej to samo!!!-krzyknął i uderzył pięścią w stół.
Polska tak przenikliwie na niego patrzył, że Niemiec nie mógł tego dłużej znieść.Kopnął chłopaka tym samym łamiąc mu żebra.Feliks zaczął pluć krwią i po chwili z bólu stracił przytomność.
-Zabierzcie go do celi!-krzyknął do dwóch żołnierzy.
Wojskowi złapali chłopaka za ręce i pociągnęli za sobą przez korytarze.



 Prusy siedział w kącie.Miał przed chwilą styczność z Niemieckimi żołnierzami i też już zdążył poczuć ból zadany z ich strony.
-,,Co za facet nie tak go wychowałem''-pomyślał ironicznie
Był starszy od swojego brata i miał z tego satysfakcje a jak nadarzała się okazja wypominał mu to.
-Jak on może coś takiego robić-powiedział cicho.
Nagle rozległ się tupot butów i do celi weszło dwóch Niemieckich żołnierzy, którzy zakuli Gilberta i kazali iść za sobą.
-,,Co z dzień''-pomyślał.



Węgry dla odmiany leżała na podłodze.Ona też miała okazje spotkać się z brakiem litości  ze strony Niemców.Martwiła się o przyjaciół.Jak to w ogóle możliwe?Znowu?Dopiero co otrząsnęli się po jednej wojnie, a tu ma być następna. Dziewczynę dręczyło wiele myśli.Jak by nie patrzeć to w początku tej poprzedniej wojny była jednym ze sprawców.Ale ona była teraz inna.Nie chciała już walczyć.Zaczęły napływać jej do oczu łzy.
-I co ja teraz zrobię?-powiedziała cicho.


Szwajcaria i Liechtenstein też byli rozdzieleni.Szwajcaria chodził zdenerwowany po celi, Przed chwilą został pobity przez Niemców. Przecież, był żołnierzem a dał się złapać.Martwił się strasznie o swoją siostrę.
-Jeśli się jej coś stanie...To będzie moja wina-powiedział cicho.
Po jakimś czasie usiadł na ziemi i zaczął myśleć.
-Co teraz będzie?-pomyślał



Liechtenstein siedziała pod ścianą i płakała. Jeden z żołnierzy przed chwilą ja pobił.Tak naprawdę to wszyscy mieli kłopot.Dziewczyna była bezsilna.Sama nigdy nie walczyła.Zawsze polegała na bracie.
I co teraz miała zrobić?Szwajcaria uczył ją czegoś, ale czy zapamiętała?Nawet jeśli tak to czy odważyła by się to teraz pokazać?
-I co teraz?-powiedziała szeptem.

Wszystkie państwa miały styczność z niemieckimi żołnierzami.I wszyscy myśleli o tym samym,,I co teraz?''
Nikt nie wiedział,że ten dzień rozpocznie II Wojne światową.
           _______________________________________________________________________

No to jeszcze obrazki......



 pozdrowienia Iruchi