środa, 26 czerwca 2013

Ogłoszenie!

Wiecie....mam wam coś do powiedzenia...Postanowiłam powrócić do mojego opowiadania...Tylko że nie chce rezygnować z tych krótkich, tak więc nazwę je żeby się wam czasem nie myliło więc dam mu nazwę. Będzie się ono nazywać '' W drodze o pokój'' Czy jakoś tak...Następny rozdział będzie za niedługo jak się wyrobię...ale nie obiecuje..*obóz i te inne sprawy* Więc jeszcze dopowiem że będę je pisała w takiej wersji jak te historyjki...ale jeszcze nie mam co do tego pewności...Tak więc to wszystko...*uwaga audycja NIE zawierała lokowania produktów* Pozdrawiam Iruchi ^^

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Przygotowanie do urodzin cz.2 Koniec.

 No więc jak wcześniej wspominałam są urodziny Prusa. No i ten zlitował się nad innymi państwami i pozwolił ze swej dobroci pomóc mu w przygotowaniach. No i tu zaczyna się ciąg dalszy opowiadania....

Zajęcia państw:


Polska, Prusy, Węgry -Po dłuuuugich poszukiwaniach znaleźli w końcu talerze.No i teraz robią tort i przygotowują inne rzeczy....

Polska: Prusy! Co ma być namalowane na tym torcie?!
Prusy: Narysuj moją zagiblistą osobę!
Polska: Co chcesz żeby gościom już na wejściu oczy wypaliło czy jak?!
Prusy: A w mordę chcesz? *powiedział przez zęby*
Polska: Od ciebie nic nie chcę....
Węgry: No dobra tort gotowy!*wyciągnęła tort z piekarnika* Teraz tylko ozdobić..Feliks pomożesz mi...
Prusy: A ja? 
Węgry: Ty się zajmij czymś innym! To ma być niespodzianka!
*Polska podszedł do Elki i zaczęli coś gadać majstrując przy torcie*
Prusy: To ja zrobię danie dnia! *krzyknął i zabrał się do roboty*

Do tej trójki wrócimy jeszcze potem....


Ameryka, Anglia i .....eeee Kanada! - Znieśli prawie wszystkie dekoracje...ale muszą jeszcze poszukać serpentyn i balonów, które Prusy rzekomo pozostawił na wierzchu....

Anglia: Gdzie ten kretyn to schował?!
Ameryka: Pewnie w szafce jakiejś! *mówił z pełną buzią bo jadł hamburgera który magicznie pojawił się w jego ręce*
Anglia: Nie żryj tego tylko pomóż szukać!
Ameryka: Ale to mi dodaje energii!
Anglia: Nie obchodzi mnie to! Masz szukać!
Ameryka: A bo co? *teraz siorpał głośno cole*
Anglia: Nie denerwuj mnie! Odłóż to i szukaj!
Ameryka: *wzruszył ramionami i zaczął grzebać po szafkach*
Anglia: No...
Ameryka: Patrz Iggy! Znalazłem gazetkę dla dorosłych! *zaczął przeglądać*
Anglia: Ameryka durniu! Zostaw!
*Ameryka z Anglią zaczęli się szarpać*
Kanada H-hej...*on wiedział gdzie są balony i serpentyny...ale nawet tym razem nie pozwolono mu dojść do głosu*


Niemcy, Japonia, Włochy Północne- Tu jest już pozamiatane, obrus jest położony, a stół dzięki Bogu nie uciekł...ale pewność trzeba mieć więc siedzą w pokoju dalej.

Japonia: To co mamy teraz zrobić?
Niemcy: Żebym to ja wiedział...
Włochy: Możemy w coś pograć!
Niemcy: W co? *popatrzył na Włocha ze zdziwieniem*
Włochy: Może w ''Kogo opisuję'' ?
Japonia: W co?!
Włochy: No wiecie...opisujecie kogoś i inni muszą zgadnąć kogo....
Niemcy: *westchnął * No dobra...kto zaczyna?
Włochy: Ja! Ja! *podniósł rękę i zaczął nią machać*
Niemcy: No dobra zaczynaj!
Włochy: Hmm....Spokojny, opanowany i nigdy się nie denerwuje....
Japonia: Ja? *zapytał ze zdziwieniem*
Włochy: Taaak!
Japonia: No to teraz ja...hmm..zawsze się rządzi, myśli że jest fajny...
Włochy: Anglia?
Japonia: Nie....
Niemcy: Ameryka?
Japonia: Tak....
Niemcy: No dobra...Jest zarozumiały, bezczelny..i ma urodziny.
Włochy:Prusy? 
Niemcy: Jakbyś mi w myślach czytał!
*głos Prusa z kuchni* Ja też mam zagadkę! Jest brzydki, gruby, wnerwiający, i baaardzo zasadniczy!
Włochy: ...Eeee....Niemcy!
*głos z kuchnie* Bingo!
Niemcy: Zabije zaraz....*wycedził przez zęby*


Francja i Hiszpania zagubili mi się w akcji i na razie nie będę ich szukać....

Tak więc powróćmy do Polski, Węgier i Prusa....

*4 godziny później*


Polska: Uff...*złapał się pod boki* Wreszcie koniec!
Węgry: Tak...to na prawdę mistrzowska robota! *uśmiechnęła się szeroko patrząc na dzieło*
Polska: A ty Prusy co zrobiłeś przez ten czas? 
Prusy: Bo ja ten...|: *wskazał z pokerfacem na spalone...eee coś...*
Węgry: *popatrzyła na Prusa z politowaniem* No i co ty teraz gościom podasz?
Polska: Przecież wszyscy za godzinę przyjdą? A ty tu talent kulinarny objawiasz.. *zaczął się śmiać*
Prusy: Ale ja się starałem! *powiedział żałośnie*
Polska: Właśnie widzę...*nie mógł powstrzymać śmiechu*
Węgry: Masz! *podała zdenerwowana telefon Prusowi*
Prusy: Po co mi to?
Węgry: Dzwoń i zamów jedzenie! 
*Prusy zadzwonił*


*Godzinę później*


Wszystko już jest gotowe...jedzenie przywieźli na czas..Teraz wszyscy razem siedzą w pokoju..Tylko Węgry i Polska siedzą w kuchni.Nagle rozlega się dzwonek do drzwi. 

Prusy: Ciekawe kto to?
Niemcy: To rusz może swoje szanowne cztery litery i zobacz łaskawie!
Prusy: No dobra...*wstał i podszedł do drzwi*
*Prusy uchylił drzwi a za drzwiami stał Rosja, Gilbert szybko zamknął drzwi*
Anglia: Co jest? *popatrzył na niego zdziwiony*
Prusy: Ro-Rosja!
*nagle drzwi otworzyły się szeroko przygniatając Prusa*
Rosja: Dzień dobry! *krzyknął z uśmiechem trzymając w ręce kwiaty*
Prusy: Cześć! *wygrzebał się zza drzwi*
Rosja: To dla ciebie ^^ *dał mu kwiaty i uścisnął mu mocno rękę.*
Prusy: Dziękuje *powiedział zaciskając zęby*
*wszyscy usiedli do stołu a po chwili Węgry z Polską wnieśli tort z namalowanym Gilbirtem i wszyscy zaśpiewali Prusowi sto lat*
Prusy: Ej...A gdzie Francja i Hiszpania? 
*Państwa rozejrzały się tak ich jeszcze nie było*
Polska: Pewnie zaraz przyjdą....
*jak na zawołanie do domu wpadli Francja i Hiszpania cali podrapani niosąc na rękach żywą kurę*
Prusy: A to co?! *popatrzył na nich zdziwiony*
Hiszpania i Francja: Sto lat!
Francja: To prezent dla ciebie!
Hiszpania: Pomyśleliśmy że lubisz kurczaki!
Francja: Więc ci kupiliśmy do kolekcji!
*Obaj krzyczeli jeden przez drugiego*
Prusy: To jest kura!
Hiszpania: No jasne że kura!
Prusy: Ale mi ona nie potrzebna!
*Hiszpania i Francja popatrzyli na siebie*
Francja: To ją wypuścimy!*wyszedł na dwór podszedł na krawężnik i podrzucił kurę do góry*
Prusy: Ale kury nie latają ułomie!
Francja: Na serio? 
*jednak kury już na ulicy nie było.....*

Reszta urodzin przebiegła spokojnie..Wszyscy złożyli Prusowi życzenia...I żyli długo i szczęśliwie.

                                      KONIEC.

_____________________________________________________________________________


 Hej! ^^ Mam nadzieje że opowiadanie się podobało ^^ Jeśli znajdziecie błędy piszcie...Ale nie bijcie....Dzięki tym którzy doczytali się do końca...I za to że w ogóle chciało im się tu wejść..
                                                                     Pozdrawiam ^^




niedziela, 2 czerwca 2013

Przygotowania do urodzin.

 No więc jak wiadomo, każdy ma urodziny. Państwa również. No i jak już tak o tym rozmawiamy to zbilżał się dzień urodzin Prus. No i z tej okazji Gilbert ''pozwolił'' innym państwom pomóc mu w przygotowaniach.
I tym właśnie sposobem większość państw znalazła się w domu Niemca i Prusa.No właśnie i tu zacznie się już moja opowieść.

To co robiły poszczególne państwa:

Prusy, Polska, Węgry-Siedzą u Prusa w kuchni szukając talerzy sztućców itp.

Polska: Prusy!!!
Prusy: Czego chcesz?
Polska: Gdzie trzymacie talerze?!
Prusy: Taka niebieska szafka!
Polska: Ale u ciebie w kuchnie wszystkie szafki są niebieskie ułomie!
Prusy: A no faktycznie.!!
*Feliks zaliczył faceplama.*
Polska: To gdzie masz te talerze?!
Prusy:...Popatrz po szafkach!!!
Polska: A dlaczego my krzyczymy?!Przecież stoimy obok siebie!!!
Prusy: Nie wiem!!!
Węgry: Jak dzieci normalnie....
Prusy: Sama jesteś dziecko!
*Gilbert zaczął przeklinać pod nosem Węgierkę a następnie Elka walnęła Prusa patelnią w głowę.*
Prusy: Za co to?!
Węgry: Za niewinność!
Prusy: Uspokój się kobieto!
Węgry: To ty się babo uspokój!
Prusy: Ja baba?*Prusak powinął rękawy.*
Węgry: Tak! Dobrze słyszałeś! *Elka przygotowała patelnie*
Polska: Stoooop! *wszedł pomiędzy nich*
Prusy: Nie wtrącaj się Polen!
Węgry: Feliks odejdź!
Polska: Chętnie tylko w takim tempie nic nie zrobimy!
*Elka i Gilbert wzruszyli na raz ramionami i zabrali się do pracy*

Ameryka i Anglia- Znoszą dekoracje z pierwszego piętra na parter.

Ameryka: Anglia dużo jeszcze tego?!*Ameryka stał na schodach*
Anglia: Jeszcze trochę!*krzyknął z pokoju*
Ameryka: O jeny...to ciężkie!*niósł dekoracje*
Anglia: Jakbyś tyle nie żarł tych fast foodów to było by ci lżej!
Ameryka: Oj przesadzasz....
Anglia: Nie...wcale nie przesadzam!A ty zaraz spadniesz patrz pod nogi!
Ameryka: Tak,tak bardzo śmieszne! *Ameryka jak na zawołanie potknął się o coś i zleciała na dół*
Anglia: Mówiłem! *zbiegł po schodach* Jak z dzieckiem!
Ameryka: Zrobiłeś to specjalnie!
Anglia: Ale co?
Ameryka: Podłożyłeś mi coś pod nogi!
Anglia: Nie Prawda!
Ameryka: To był sabotaż ty sabotażysto!
Anglia: Wcale nie! *zaczął głośno przeklinać Amerykę*
Ameryka: *również zaczął przeklinać tyle że na Anglię*
Kanada: Uspokójcie się...*mówi spokojnym głosem*
Ameryka: K-kanada? Co ty tu robisz?
Kanada: Stoję tu cały czas....*robi się czerwony*

Niemcy, Włochy Północne, Japonia-Jedyne co mają zrobić to pozamiatać, rozłożyć obrus i pilnować stołu aby nie uciekł.

Niemcy: Co ten Prus sobie wyobraża! *zamiata podłogę*
Japonia: O co ci chodzi Niemcy? *to państwo rozkłada obrus*
Włochy: Będzie tak fajnie! *on pilnuje stołu...*
Niemcy: Dlaczego mamy za niego odwalać robotę?!
Japonia: Spokojnie Niemcy....
Niemcy: Jak mam być spokojny jeśli mieszkam z leniem z wielkim ego pod jednym dachem!
*rozlega się głos z kuchni* Słyszałem!
Niemcy: I dobrze żeś słyszał!
Japonia: On jest od ciebie starszy prawda? *patrzy ze zdziwieniem na Niemca*
Niemcy: *westchnął* Tak...ale tylko fizycznie......
*znowu głos z kuchni* To też słyszałem!
Włochy: Prusy na prawdę jest starszy od Niemiec?
Niemcy: Tak...
*i jeszcze raz głos z kuchni* Ludwiś!
Niemcy: Czego?!
*i jeszcze raz* Gdzie są talerze?.....
Niemcy: * w tej chwili woła o pomstę do nieba*

Francja i Hiszpania- Ich wysłano aby kupili jakiś prezent....

Hiszpania: Jak myślisz co by chciał?
Francja: Ja bym mu kupił porządne perfumy....
Hiszpania: On nie chce perfum...Może gitarę?
Francja: On nie umie grać...
Hiszpania: To się nauczy.
Francja:*zastanawia się* Ja tam wolę nie ryzykować...
Hiszpania: No to może damy mu pomidory?
Francja: Albo jakieś ubranie, żeby wyglądał jak człowiek!
Hiszpania: To on nie jest człowiekiem? O.O
Francja: Nie oto chodzi ptasi móżdżku!
Hiszpania: Nie on ubrań też nie chce...Może coś praktycznego?
Francja: Podpaski?
Hiszpania: A jemu po co? *zaczął się śmiać*
Francja: Nie wiem....Ja w każdym razie je ze sobą nosze...
Hiszpania: A wiesz do czego one służą? *śmieje się dalej*
Francja: A czy to ważne? Prawie wszystkie kobiety to mają!
Hiszpania: *zaczął coś mówić na ucho Francji*
Francja: *zrobił się czerwony* No to może nie....
Hiszpania:Wiem! Kupmy mu drugiego kurczaka!
*razem pobiegli na targ*

                                                          W następnym odcinku!

 Czy Polska odnajdzie talerze? Czy Kanadę wreszcie zauważą? Czy Prusy wydorośleje?
Co kupią Francja i Hiszpania? Kto zjawi się na urodzinach? I czy urodziny się odbędą? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie w następnym odcinku ,,Mody na Państwa''
                                                                                                                Zapraszam!

____________________________________________________________________

Hej! To jest moje nowe opowiadanie. Mam nadzieje że za błędy nie zagryziecie....A więc tak..
Dziękuje tym co się doczytali do końca ^^...Mam nadzieje że się podobało.
No i chciała bym zadedykować akcję na schodach Amerysiowi ^^ (Ameryce z Hetalia Mafia) Za to że miał pomóc.....A że nie pomógł za bardzo to inna sprawa xD...No dobra...Ameryś wymyślił czyje mają to być urodziny...*dopisałam...ciesz się Ameryś xD*
    Pozdrawiam ^^


wtorek, 14 maja 2013

-Prusy?!- Prawdziwa natura...

  Polska właśnie siedział z Rosją w kawiarni. Zdziwiło go zaproszenie sąsiada, no ale cóż miał zrobić, szef kazał mu pojechać , więc chcąc nie chcąc Feliks pojechał do Ivana.
-No i czego chcesz?-zapytał siedząc przy stoliku.
-Tak pomyślałem że dawno się nie widzieliśmy i moglibyśmy się spotkać-powiedział Rosja choć w jego głosie czuć było nutkę niepokoju, a na dodatek rozglądał się na wszystkie strony jakby czegoś się bał.
Yhm...Jakoś ci nie wierzę wiesz...-odparł Feliks- Mów co się stało!
Ivan wpatrzył się w stół.
No bo...-zaczął niepewnie.
-No gadaj!- krzyknął niecierpliwie Feliks, a Rosja posłał mu zimne spojrzenie.
-No bo chodzi o Białoruś...-powiedział szybko i rozejrzał się ze strachem na boki.
-Aha...-Feliks nie mógł powstrzymać śmiechu- I tylko po to do mnie dzwoniłeś???
-Jak ''tylko''?-zapytał Ivan z miną dziecka.-Przecież to sprawa życia i śmierci!-krzyknął na całą kawiarnie.
Polska rozejrzał się dookoła i zaczął uspokajać kuzyna...
-No dobra, dobra tylko już nie krzycz....
W tym momencie do stolika podeszła kelnerka.Polska spojrzał na nią i.....
-Prusy?!-krzyknął na cały lokal.
Kelnerką rzeczywiście okazał się Gilbert, który natychmiast zasłonił Polsce usta.
-Jak komuś powiesz to zginiesz!- zagroził.
Chwile później cała trójka siedziała przy stoliku, jednak Prusy nie był już w przebraniu.
-Co ci się stało?-zapytał Polska śmiejąc się.
-Jak to co?Towarzysz Prusy ujawnia swoją prawdziwą naturę-powiedział Rosja z zwykłym sobie uśmiechem.
-Tak śmiejcie się, śmiejcie! Ja tego z własnej woli nie zrobiłem-krzyknął zawstydzony Prusy.
Polska popatrzył na Gilberta.
-I cała chwała i honor dawnego Zakonu Krzyżackiego poszła w pizdu!-zaśmiał się Polska-No ale mów kto ci to zrobił?
Prusy niepewnie popatrzył na wpółsiedzących przy stoliku.
-Tu chodzi o mojego brata...-Feliks i Ivan przypatrzyli mu się z ciekawością..
-No bo wiecie że ja teraz  z bratem dziele dom, nie?-państwa pokiwały głową.
-No więc on uważa że ja jestem zwykłym darmozjadem i pasożytem....- Prusy zaczął opowiadać.....


3 godziny wcześniej......

-Prusy!-krzyknął Niemcy-Widziałeś mój telefon?
-Nie a niby dlaczego miał bym go widzieć?-zapytał z irytacją w glosie Prusy leżąc wygodnie na fotelu przed telewizorem i pijąc piwo.
-Może dlatego że to ty całymi dniami siedzisz i nic nie robisz obiboku!-wytłumaczył Ludwig.
-Ja?!-oburzył się Prusak-Ja cały dzień zaszczycam cię moją zagiblistą osobą!-krzyknął
Niemcy popatrzył na brata jak na idiotę.
-Ty siedzisz w domu, bo po prostu nigdzie cię ni chcą przyjąć do pracy!-krzyknął Niemiec.
-W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem!-oświadczył Prusy
-''Z zerowym wykształceniem na pewno''-pomyślał blondyn.-A gdybym ci znalazł pracę?
-Spróbuj!-powiedział zaciekle Prusy.
-Ale ty na pewno nie dasz rady...-Niemcy zamyślił się.
-Ja podejmę się każdej pracy! I nie odejdę z niej chyba że by mnie zwolnili!-krzyknął jeszcze raz szarowłosy
-No dobra....-na twarzy Niemca pojawił się złośliwy uśmiech.

-I tak się tu znalazłem...-westchnął Gilbert.
Polska zamyślił się.-Miałeś nie odchodzić chyba że by cie zwolnili, nie?
-Noo..Ale co to da...jak mają mnie zwolnić?
-Ja mam plan...-Polska zaczął szeptać Prusakowi do ucha.
Chwilę później Prusy biegał za klientami rzucając w nich czym się da. Z kuchni wyszła kierowniczka i zaczęła przeklinać na Gilberta i wyrzuciła go z roboty.
-Dziękuje-zdążył powiedzieć jeszcze do Polski za nim ochroniarze wyrzucili go z lokalu.
Polska siedział jeszcze nie otrząśnięty po zdarzeniach, lecz po chwili napił się herbaty i oparł się łokciem o stół patrząc na Rosję -No to mów co z tą Białorusią....

______________________________________________________________________________

Jak mówiłam tak zrobiłam! Szukam ciągle weny do kontynuacji mojego opowiadania więc wybaczcie...


PS.
 Chciałam jeszcze zareklamować forum o tematyce Hetalii.. http://hetaliamafia.forumpolish.com/ Zapraszam ^^

wtorek, 7 maja 2013

Ekhm...

Ja jak na razie postanawiam zawiesić moje opowiadanie...nie ukrywając po prostu nie mam weny do
pisania go. Ale to nie znaczy że zawieszam blog, wcale nie! Będę się trzymać mojego początkowego zamierzenia i będę pisać po prostu jakieś taki pojedyncze opowiadania o różnych państwach Hetali...
Mam nadzieje że nie zniechęcę was tym do odwiedzania mojego bloga .A więc zapraszam do czytania.
Opowiadanie powinno pojawić się już niedługo.  

                                                                                               Pozdrawiam Iruchi^^

Wstawię jeszcze może kilka obrazków..Zapraszam!^^



                                                               










środa, 10 kwietnia 2013

Dwie tragedie......

Na wstępie uprzedzam, że nie jest to część mojego opowiadania^^

________________________________________________________________________________

Feliks, był właśnie w drodze do Rosji.Następnego dnia miała odbyć się uroczystość w rocznice tragedii w Katyniu.Polska leciał wcześniej, bo prosił go o to szef. Sam miał przyjechać dopiero jutro, a Feliks miał pilnować przygotowań.
-Matko jakie nudy...-powiedział do siebie Polska
Samolot miał lądować dopiero za godzinę. Co jak co, ale Feliks samolotem latać nie lubił.Tak więc, aby odwrócić swoją uwagę od nieprzyjemności zaczął wciągać paluszki.W końcu wylądowali.Na lotnisku czekał na Polskę nie kto inny, jak Ivan we własnej osobie.
-Witaj bratok!-krzyknął ze zwykłym dla siebie uśmiechem.
-Cześć.-odparł ponuro Feliks
Beż zbędnych ceregieli Rosja, pokazał zielonookiemu samochód, którym mieli jechać.Polska chcąc nie chcąc wsiadł do auta.Przez całą drogę panowała grobowa cisza. Wreszcie dotarli na miejsce.
-Chodź za mną-powiedział wesoło Ivan
Polska szedł za bratem rozglądając się na wszystkie strony.
-Podoba ci się?-zapytał wielbiciel słoneczników.
-Yhm..-odrzekł bez namysłu Polska
Ivan na te słowa uśmiechnął się jeszcze szerzej niż przedtem.
-Kto ma jeszcze przyjechać?-zapytał Feliks
-Hmm...-zastanowił się Rosja-Litwa, Łotwa, Estonia, Niemcy, Węgry-wymieniał po kolei państwa, która miały gościć na uroczystości.
Polska za nic nie mógł pojąć jak on to wszystko pamięta. Fioletowooki zaprowadził go do wielkiej sali przyozdobionej Polskimi i Rosyjskimi flagami.
-''Nie jest źle''-pomyślał Polska
Po Feliksa podszedł szew Ivana.
-Man nadzieje że ci się podoba.-powiedział uprzejmie.
-Tak..-odparł Łukasiewicz
-Juro zjadą się goście-powiedział i odszedł do swoich ludzi.
No ale chyba nie wszyscy mają przyjechać dopiero jutro,bo po chwili do sali weszli kolejno:Węgry.Litwa,Włochy, Japonia, Prusy, i .............Niemcy.Polska przywitał się ze wszystkimi po kolei, tylko z Niemcem wymienił zimne spojrzenia.Zaczęła się rozmowa.Była to długa rozmowa, bo trwała aż  do północy(jak niedłużej ).W końcu wszyscy poszli spać.



Rano Polske obudziły krzyki i zament na korytarzu.
-Panie Polsko musi pan szybko przyjść!-krzyknął jeden ze służby.
Feliks nie czekając na wyjaśnienia ubrał się i pobiegł gdzie mu kazano.Znalazł się wtej sali co wczoraj.Były tam inne państwa patrzące smutno na chłopaka.
-Co się stało?-zapytał przestraszony.
Podszedł do niego Ivan i położył mu rękę na ramieniu.Nie uśmiechał się tak jak zwykle wręcz przeciwnie był smutny.
-Przykro mi...-zaczął-ale samolot, którym leciał twój szef rozbił się.
Polska poczuł jak traci grunt pod nogami.Do oczu zaczęły napływać mu łzy.
-Ile osób zginęło?-zapytał drżącym głosem
-Niestety nikt  nie przeżył.
Nogi Feliksa zrobiły się jak z waty i chłopak upadł na ziemie.Odrazu podbiegły do niego inne państwa.

Dwie tragedie tego samego dnia na przestrzeni kilkudziesięciu lat

_________________________________________________________________________________
To nie miało być długie(tak na początku uprzedzam)Dzięki tym którzy doczytali do końca^^.

czwartek, 28 marca 2013

9.,,-Jestem Polska''

 Obudził go zapach stęchlizny.Polska otworzył oczy.Stało nad nim dwóch szepczących coś do siebie ludzi.
Gdy zobaczyli, że chłopak obudził się umilkli.Feliks podniósł się i oparł o ścianę.Ludzie ci okazali się żołnierzami.
-Kim jesteś?!-zapytał pierwszy.
-I jak się tu znalazłeś?!-dokończył drugi.
Łukasiewicz popatrzył na mężczyzn.Widać było że nie byli przyjacielsko nastawieni.
-J-j-ja m-mam na i-imię Polska!-powiedział, wiedząc, że zdradzanie swojego prawdziwego imienia podczas wojny nie było by najlepszym pomysłem.Żołnierze cofnęli się.Popatrzyli na siebie zaskoczeni.
-Przepraszamy pana!-zaczął jeden z żołnierzy
-Nie miał pan munduru ani nic co by świadczyło,że nie jesteś wrogiem-usprawiedliwił się drugi.
Pomogli blondynowi wstać i zaczęli go oprowadzać po bazie.Było tu wielu rannych i głodnych ludzi.
-To skutki wojny.-oznajmił smutnym głosem żołnierz-A tak w ogóle to my się jeszcze nie znamy.Mam na imię Marek.
-A ja Edward-powiedział drugi.
-Miło mi was poznać-uśmiechnął się Polska
Szli jeszcze jakiś czas, aż w końcu doszli do jakiegoś pokoju.Weszli do środka.Na fotelu siedział mężczyzna w średnim wieku.Na widok żołnierzy stanął.
-Panie generale to ten chłopak-powiedział Marek
-Mówi, że jest Polską!-krzyknął Edward
-Dobrze!Odmaszerować!-rozkazał.
Kiedy za żołnierzami zamknęły się drzwi generał zwrócił się do Feliksa.
-Jak masz na imię?-zapytał spokojnie.
-Polska-odpowiedział blondyn.
-A jak udowodnisz, że jesteś krajem za, który tylu ludzi już zginęło?-zapytał jeszcze raz mężczyzna.
Feliks się zmieszał.To była prawda tylu ludzi ginie za niego.On sam nie wiedział jednak jak udowodnić,że to on.Generał widząc zmieszanie chłopaka uśmiechnął się.
-A więc nie umiesz tego udowodnić.-zaśmiał się-Chcesz walczyć dla naszej armi?-zapytał
Feliks pokiwał głową.
-A więc idź do żołnierzy, aby dali ci jakiś mundur.Odmaszerować!-krzyknął na zakończenie generał.
-Tak jest!-krzyknął Feliks i opuścił pomieszczenie.
Za drzwiami stali Edward i Marek, którzy zdawali się słyszeć całą rozmowę.

-Nie martw się my ci wierzymy-powiedział Edward
-Dziękuje.-uśmiechnął się blondyn.
-Teraz chodź damy ci mundur.-powiedział Marek
Żołnierz podszedł do szafy i wyciągnął stary mundur, po czym wręczył go chłopakowi.
Wyglądał identycznie jak ten(mundur), który miał w domu.


-Dziękuje!-powiedział koleiny raz chłopak.
-Nie masz za co dziękować.Weź jeszcze broń-powiedział Edward
Polska popatrzył na swoich nowych przyjaciół.Widać było,że Marek jest młodszy od Edwarda i mniej doświadczony.Miał brązowe włosy i niebieskie oczy,Edward natomiast twarz miał już zmęczoną choć także był młody.Miał czarne włosy i brązowe oczy.
-Dobra teraz zaprowadzimy cię do reszty.-powiedział Marek
Żołnierze zaprowadzili go do swoich kompanów.
-Hej słuchajcie to jest Polska!-krzyknął Marek
Oczy wszystkich żołnierzy skierowały się na chłopaka.
-Naprawdę?-zapytali żołnierze na raz.
-Yhmmm...-przytaknął Edward
Jednak szczęście żołnierzy nie trwało zbyt długo.chwile później zjawił się generał.
-Niemieccy żołnierze się zbliżają!Do boju!-krzyknął
Żołnierze wybiegli z bazy a za nimi Polska....

_________________________________________________________________________________

Sorry, że tak długo nie pisałam, ale czasu nie miałam, a potem komputer się zepsuł i w ogóle.
Dziękuje tym którzy doczytali rozdział do końca i jeszcze wchodzą na mojego bloga^^
                                                                                           pozdrawiam Iruchi
PS.Przepraszam, że tak krótko.