niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział X + Libster Blog Awards~

 Polska wybiegł z kryjówki za żołnierzami. Gdy stanęli już w centrum ostrzału wszyscy Polacy schowali się za drzewami i skałami. Było gorzej niż blondynowi mogło się na początku wydawać. W jednej chwili jego nienawiść do Niemca wzrosła do maximum, to samo zresztą tyczyło się Rosji. Nienawidził drani... Znowu wojna, znowu będą ginąć niewinni ludzie. Feliks popatrzył na broń w ręku i westchnął cicho. Nie chciał nikogo zabijać... Nagle tuż koło ucha blondyna przeleciał pocisk, trafiając w żołnierza ukrytego niedaleko niego. Polska patrzył jak ciało mężczyzny bezwładnie opada na ziemię. W jednej sekundzie poczuł jakby pękało mu serce, a jego oczy zrobiły się przeraźliwie puste. Jeszcze przed chwilą nie chciał nikogo zabijać, a już w tym momencie liczyła się dla niego tylko zemsta. Polska chwycił mocniej karabin i oddał pierwszy strzał w kierunku wroga. teraz już nie było odwrotu...była wojna. Blondynowi zdawało się, że ludzi wroga było coraz więcej, ale Polscy żołnierze dzielnie odpierali atak. Feliks przestał liczyć ilu ludzi zabił. Ważni byli dla niego tylko to aby jego mieszkańcy byli bezpieczni, a ich poświęcenie nie było daremne.Czas zaczął ciągnąć się w nieskończoność, lecz tym razem szczęście było po stronie polskich rebeliantów. W końcu udało im się odeprzeć atak wroga i Polacy mogli spokojnie wrócić do kryjówki.

~~~

 Feliks znalazł się w kryjówce jako ostatni. Podszedł chwiejnym krokiem do ściany, po czym podciągnął nogi pod brodę i schował w nich głowę, oplatając nogi rękami.Stracili dużo ludzi, chociaż wróg poniósł większe straty. Do uszu blondyna dochodził płacz kobiet i dzieci. To było straszne. Ludzi którzy jeszcze niedawno rozmawiali z tobą, śmiali się z twoich żartów, uśmiechali się...Teraz leżą bez ruchu oddane w ręce Boga. To jest właśnie wojna. Ofiary, ofiary i jeszcze raz ofiary. Feliks podniósł głowę i rozejrzał się wokoło. Ludzi w kryjówce było co najmniej o połowę mniej niż przed walką. Uwagę blondyna przykuł mały tłumek. Wstał powoli i poszedł w stronę zbiorowiska. To co zobaczył na chwilę odebrało mu dech. Na prowizorycznym łóżku leżał Edward. Ten sam z którego blondynowi było dane niedawno poznać. Leżał cały we krwi pocieszając płaczącą u jego boku. Pod Feliksem znowu ugięły się nogi. Podszedł niepewnym krokiem do łóżka i uklęknął przy nim.
- Proszę...Nie umieraj...-szepnął cicho blondyn. Edward popatrzył na chłopaka i uśmiechnął się smutno, po czym resztką sił położył dłoń na jego ramieniu.
- Mój czas dobiega już końca. Lecz godnie przeżyłem swój czas na ziemi. -powiedział Edward cichym głosem i nagle zachłysnął się krwią - Zaszczytem było walczyć dla ciebie...- wypowiedział ostatnie słowa po czym ręka spoczywająca na ramieniu Feliksa opadła bezwładnie na dół. Chłopak po czół jak stanęło mu na chwilę serce. Już nie dobiegał do jego uszu histeryczny płacz żony Edwarda. Już nie zwracał uwagi na to co się wokoło dzieje. Ogarnęła go ciemność. Ciągle nie mógł pojąć, że trwa wojna, że od teraz będą ginąć niewinni ludzie. Ginąć...za niego. Nagle wszystko się rozjaśniło i znowu był myślami w kryjówce rebeliantów. Położył dłoń na ramieniu kobiety, uśmiechnął się pocieszająco po czym wstał rozglądając się po bazie. Chłopak podszedł do medyków, proponując im swoją pomoc przy rannych.

Zrozumiał...

~~~

 Polska przez cały czas miał ręce pełne roboty. Pomagał sanitariuszom w opatrywaniu rannych i wynoszeniu ciał. Za każdym razem gdy patrzył na rannego człowieka, od nowa pękało mu serce, ale nie chciał tego pokazać innym, musiał udowodnić, że jest silny. Teraz obwiązywał bandażem rany Marka na rękach.
- Cóż za zaszczyt mnie spotkał, żeby sam Polska mi ręce bandażował. -zaśmiał się żołnierz.Po tych słowach Feliks uśmiechnął się pod nosem. Tego im wszystkim było trzeba, trochę humoru. Jednak to była wojna, a na takiej trudno o jakie kolwiek poczucie humoru.
- Totalnie żaden zaszczyt. -powiedział ze słabym uśmiechem blondyn, nie przerywając swojego zajęcia. Marek przypatrywał mu się skupiony.
-Ile zamierzasz tu jeszcze zostać? - zapytał po chwili z powagą w głosie. Feliks przyjrzał mu się zaskoczony. Nie pomyślał o tym, ale to przecież było oczywiste, iż nie mógł tu zostać. Musiał pomagać innym.
-Jak najszybciej. -odpowiedział po chwili blondyn kończąc przerwaną czynność. - Opuszczę to miejsce rano.- Dopowiedział Feliks, dobrze wiedząc, że w nocy niebezpiecznie ruszać samemu w jaką kolwiek podróż, jeśli można to tak nazwać. Jego przyjaciele pewnie są teraz u siebie. Polskę ciekawiło to co się z nimi dzieje. Może są bezpieczni...a może siedzą gdzieś teraz w więzieniu i są poddawani najróżniejszym torturą. Na tą myśl Feliksem wstrząsnęły dreszcze
-Coś się stało? - zapytał zaniepokojony Marek przyglądając się z uwagą Polsce. Zastanawiało go co taka personifikacja państwa musi czuć w takiej sytuacji.
-Nie, nie. - uśmiechnął się Feliks i wstał, podchodząc ponownie do medyków, czekając aż skończą rozmowę.
-Coś jeszcze mam zrobić?-zapytał, gdy jeden z sanitariuszy odwrócił się do niego.
-Nie. Możesz już odpocząć. -na zmęczonej twarzy medyka pojawił się nikły, wdzięczny uśmiech. Polska stał jeszcze chwilę w miejscu, po czym podszedł do ściany i osunął się po niej na ziemię. Chciał przespać się chociaż przez chwilę. Zasnął szybko, bo gdy tylko zamknął oczy, Morfeusz zabrał chłopaka w swoje objęcia. Jednak nie miał żadnych ładnych snów. Przez cały czas męczyły go koszmary. " Jesteś słaby... Giną przez ciebie niewinni ludzie...Nie powinieneś już dawno istnieć..." Blondyn otworzył oczy i westchnął głęboko. Nie wiedział ile spał, ale postanowił ruszyć już. W tej chwili.  Poszedł jeszcze pożegnać się z medykami i już zmierzał do wyjścia gdy usłyszał za sobą znajomy głos.
-Damy radę- odezwał się ktoś pocieszająco. za plecami Feliksa stał Marek uśmiechając się. Blondyn odwzajemnił uśmiech.
-Na pewno. - potwierdził słowa żołnierza i już po chwili szedł przez las, zostawiając kryjówkę za sobą.

___________________________________________________
No i jest! Boziu w końcu odzyskałam komputer i cieszę się jak dziecko, że mogła wstawić ten rozdział. Miałam trochę problemów, bo w końcu dawno nie pisałam. I w sumie nie tylko to, bo napisałam rozdział wcześniej na kartce, lecz została ona użyta do rozpalenia w kominku .-. No cóż...
A tak w ogóle. Koniec igrzysk! Skończyliśmy na 11 miejscu, ale dla mnie i tak wygraliśmy. 4 złote medale, jeden brązowy i jeden srebrny to i tak niesamowity wynik. Brawo dla sportowców! Pssst Ruskie sabotowały olimpiadę xD

I jeszcze jedna sprawa.Dostałam nominację Libster Blog Award. Dziękuję Toshiko-chan~  No to tak...

Moje odpowiedzi:


1. Jak długo działasz na swoim blogu?
~Um....Jakoś tak 2 lata?


2. Jaki jest twój ulubiony kolor?
~ Lazurowy i fioletowy <3


3. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
~ Lubię dużo piosenek ;-;


4. Jak długo interesujesz się M&A?
~ Będzie z 3 lata~


5. Lubisz rzeczy słodkie czy raczej mroczne?
~Nie lubię rzeczy przesadnie słodkich, raczej mroczne, choć jakoś szczególnie emo nie jestem xD


6. Co sądzisz o Yaoi i Yuri?
~ Yuri to w sumie mi obojętne, a jeszcze do niedawna upierałam się, że yaoistką nie zostanę, jednak zainteresowała mnie ta tematyk i yaoi nawet lubię ^^
7. Jaki Anime najbardziej lubisz?
~ To znacz typ anime, czy tytuł? W sumie nie mam wyznaczonego typu, który lubie oglądać a moje ulubione tytuły to:
-Magi: Labirynth of magic
-Hunter x Hunter
-Hetalia~
- FMA
No i jeszcze kilka ^^


8. Lubisz rysować?
~ A lubię ^^ W wolnych chwilach często rysuję.


9. Jaki jest twój ulubiony typ muzyki?
~Tu tak samo jak w typach anime. Nie mam jednego ustalonego, słucham to co mi do ucha wpadnie. Chociaż interesuje mnie Folk metal i muzyka średniowieczna~


10. Czego najbardziej nie znosisz?
~ Nienawidzę wielu rzecz .-. Ale najbardziej tych wszystkich "fejmów" na ulicach i w szkole .-. Co kogo obchodzi metka na butach czy na dresie? denerwują mnie ludzie którzy ślepo podążają za modą. Nie lubię też jak ludzie nie przyznają się do ojczyzny...Przecież tyle osób za nią ginęło...


11. Masz Rodzeństwo?
~ Mam ^^ Siostrę -.-

To teraz moje pytania...*zaciera ręce*
1. Od kiedy interesujesz się Mangą i Anime?
2. Jakie są twoje ulubione tytuły mang?
3.  Lubisz czytać książki?
4. Co cię denerwuje?
5. Jakie lubisz zwierzęta?
6. Twój ulubiony kolor?
7. Czego się boisz?
8. Co cię nakłoniło do pisania bloga?
9. Jaka jest twoja ulubiona strona internetowa?
10. Co najbardziej lubisz?
11. Jakie jest twoje hobby?
Blogi, które nominuję:
http://fma-opowiadanie.blogspot.com/
~ http://srebrne-mgly.blogspot.com/
~ http://szlafrok.blogspot.com/#_=_
~ http://inazuma-eleven-us-story.blogspot.com/
~ http://black-and-white-opowiadania-yaoi.blogspot.com/
~ http://natsulucystory.blogspot.co.uk/
~ http://notatnik-amiko.blog.onet.pl/
~ http://sign-fma.blog.onet.pl/
~ http://ona-i-swiat-ktorego-nienawidzi.blog.onet.pl/
~ http://rekishi-zutto.blog.onet.pl/
~ http://jak-wiele-moze-sie-zmienic.blog.onet.pl/

sobota, 1 lutego 2014

Trochę się chyba pogubiłam ^^"

Dawno ,dawno temu * za górami, za lasami* powiedziałam , że coś wstawię, jednak pogubiłam się trochę w życiu i nie miałam jak tego zrobić. ;-; Później gdy znalazł się czas to zepsuł mi się komputer. Chciałabym kontynuować tego bloga , ale nie wiem czy komuś będzie się jeszcze chciało czytać moje wypociny. ;-;   Tak więc może niedługo uda mi się naprawić komputer * którego nie mam już 3 miesiące* i dalej tworzyć coś w tym miejscu... Tak więc to chyba narazie tyle...Pozdrawiam Iruchi~

środa, 26 czerwca 2013

Ogłoszenie!

Wiecie....mam wam coś do powiedzenia...Postanowiłam powrócić do mojego opowiadania...Tylko że nie chce rezygnować z tych krótkich, tak więc nazwę je żeby się wam czasem nie myliło więc dam mu nazwę. Będzie się ono nazywać '' W drodze o pokój'' Czy jakoś tak...Następny rozdział będzie za niedługo jak się wyrobię...ale nie obiecuje..*obóz i te inne sprawy* Więc jeszcze dopowiem że będę je pisała w takiej wersji jak te historyjki...ale jeszcze nie mam co do tego pewności...Tak więc to wszystko...*uwaga audycja NIE zawierała lokowania produktów* Pozdrawiam Iruchi ^^

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Przygotowanie do urodzin cz.2 Koniec.

 No więc jak wcześniej wspominałam są urodziny Prusa. No i ten zlitował się nad innymi państwami i pozwolił ze swej dobroci pomóc mu w przygotowaniach. No i tu zaczyna się ciąg dalszy opowiadania....

Zajęcia państw:


Polska, Prusy, Węgry -Po dłuuuugich poszukiwaniach znaleźli w końcu talerze.No i teraz robią tort i przygotowują inne rzeczy....

Polska: Prusy! Co ma być namalowane na tym torcie?!
Prusy: Narysuj moją zagiblistą osobę!
Polska: Co chcesz żeby gościom już na wejściu oczy wypaliło czy jak?!
Prusy: A w mordę chcesz? *powiedział przez zęby*
Polska: Od ciebie nic nie chcę....
Węgry: No dobra tort gotowy!*wyciągnęła tort z piekarnika* Teraz tylko ozdobić..Feliks pomożesz mi...
Prusy: A ja? 
Węgry: Ty się zajmij czymś innym! To ma być niespodzianka!
*Polska podszedł do Elki i zaczęli coś gadać majstrując przy torcie*
Prusy: To ja zrobię danie dnia! *krzyknął i zabrał się do roboty*

Do tej trójki wrócimy jeszcze potem....


Ameryka, Anglia i .....eeee Kanada! - Znieśli prawie wszystkie dekoracje...ale muszą jeszcze poszukać serpentyn i balonów, które Prusy rzekomo pozostawił na wierzchu....

Anglia: Gdzie ten kretyn to schował?!
Ameryka: Pewnie w szafce jakiejś! *mówił z pełną buzią bo jadł hamburgera który magicznie pojawił się w jego ręce*
Anglia: Nie żryj tego tylko pomóż szukać!
Ameryka: Ale to mi dodaje energii!
Anglia: Nie obchodzi mnie to! Masz szukać!
Ameryka: A bo co? *teraz siorpał głośno cole*
Anglia: Nie denerwuj mnie! Odłóż to i szukaj!
Ameryka: *wzruszył ramionami i zaczął grzebać po szafkach*
Anglia: No...
Ameryka: Patrz Iggy! Znalazłem gazetkę dla dorosłych! *zaczął przeglądać*
Anglia: Ameryka durniu! Zostaw!
*Ameryka z Anglią zaczęli się szarpać*
Kanada H-hej...*on wiedział gdzie są balony i serpentyny...ale nawet tym razem nie pozwolono mu dojść do głosu*


Niemcy, Japonia, Włochy Północne- Tu jest już pozamiatane, obrus jest położony, a stół dzięki Bogu nie uciekł...ale pewność trzeba mieć więc siedzą w pokoju dalej.

Japonia: To co mamy teraz zrobić?
Niemcy: Żebym to ja wiedział...
Włochy: Możemy w coś pograć!
Niemcy: W co? *popatrzył na Włocha ze zdziwieniem*
Włochy: Może w ''Kogo opisuję'' ?
Japonia: W co?!
Włochy: No wiecie...opisujecie kogoś i inni muszą zgadnąć kogo....
Niemcy: *westchnął * No dobra...kto zaczyna?
Włochy: Ja! Ja! *podniósł rękę i zaczął nią machać*
Niemcy: No dobra zaczynaj!
Włochy: Hmm....Spokojny, opanowany i nigdy się nie denerwuje....
Japonia: Ja? *zapytał ze zdziwieniem*
Włochy: Taaak!
Japonia: No to teraz ja...hmm..zawsze się rządzi, myśli że jest fajny...
Włochy: Anglia?
Japonia: Nie....
Niemcy: Ameryka?
Japonia: Tak....
Niemcy: No dobra...Jest zarozumiały, bezczelny..i ma urodziny.
Włochy:Prusy? 
Niemcy: Jakbyś mi w myślach czytał!
*głos Prusa z kuchni* Ja też mam zagadkę! Jest brzydki, gruby, wnerwiający, i baaardzo zasadniczy!
Włochy: ...Eeee....Niemcy!
*głos z kuchnie* Bingo!
Niemcy: Zabije zaraz....*wycedził przez zęby*


Francja i Hiszpania zagubili mi się w akcji i na razie nie będę ich szukać....

Tak więc powróćmy do Polski, Węgier i Prusa....

*4 godziny później*


Polska: Uff...*złapał się pod boki* Wreszcie koniec!
Węgry: Tak...to na prawdę mistrzowska robota! *uśmiechnęła się szeroko patrząc na dzieło*
Polska: A ty Prusy co zrobiłeś przez ten czas? 
Prusy: Bo ja ten...|: *wskazał z pokerfacem na spalone...eee coś...*
Węgry: *popatrzyła na Prusa z politowaniem* No i co ty teraz gościom podasz?
Polska: Przecież wszyscy za godzinę przyjdą? A ty tu talent kulinarny objawiasz.. *zaczął się śmiać*
Prusy: Ale ja się starałem! *powiedział żałośnie*
Polska: Właśnie widzę...*nie mógł powstrzymać śmiechu*
Węgry: Masz! *podała zdenerwowana telefon Prusowi*
Prusy: Po co mi to?
Węgry: Dzwoń i zamów jedzenie! 
*Prusy zadzwonił*


*Godzinę później*


Wszystko już jest gotowe...jedzenie przywieźli na czas..Teraz wszyscy razem siedzą w pokoju..Tylko Węgry i Polska siedzą w kuchni.Nagle rozlega się dzwonek do drzwi. 

Prusy: Ciekawe kto to?
Niemcy: To rusz może swoje szanowne cztery litery i zobacz łaskawie!
Prusy: No dobra...*wstał i podszedł do drzwi*
*Prusy uchylił drzwi a za drzwiami stał Rosja, Gilbert szybko zamknął drzwi*
Anglia: Co jest? *popatrzył na niego zdziwiony*
Prusy: Ro-Rosja!
*nagle drzwi otworzyły się szeroko przygniatając Prusa*
Rosja: Dzień dobry! *krzyknął z uśmiechem trzymając w ręce kwiaty*
Prusy: Cześć! *wygrzebał się zza drzwi*
Rosja: To dla ciebie ^^ *dał mu kwiaty i uścisnął mu mocno rękę.*
Prusy: Dziękuje *powiedział zaciskając zęby*
*wszyscy usiedli do stołu a po chwili Węgry z Polską wnieśli tort z namalowanym Gilbirtem i wszyscy zaśpiewali Prusowi sto lat*
Prusy: Ej...A gdzie Francja i Hiszpania? 
*Państwa rozejrzały się tak ich jeszcze nie było*
Polska: Pewnie zaraz przyjdą....
*jak na zawołanie do domu wpadli Francja i Hiszpania cali podrapani niosąc na rękach żywą kurę*
Prusy: A to co?! *popatrzył na nich zdziwiony*
Hiszpania i Francja: Sto lat!
Francja: To prezent dla ciebie!
Hiszpania: Pomyśleliśmy że lubisz kurczaki!
Francja: Więc ci kupiliśmy do kolekcji!
*Obaj krzyczeli jeden przez drugiego*
Prusy: To jest kura!
Hiszpania: No jasne że kura!
Prusy: Ale mi ona nie potrzebna!
*Hiszpania i Francja popatrzyli na siebie*
Francja: To ją wypuścimy!*wyszedł na dwór podszedł na krawężnik i podrzucił kurę do góry*
Prusy: Ale kury nie latają ułomie!
Francja: Na serio? 
*jednak kury już na ulicy nie było.....*

Reszta urodzin przebiegła spokojnie..Wszyscy złożyli Prusowi życzenia...I żyli długo i szczęśliwie.

                                      KONIEC.

_____________________________________________________________________________


 Hej! ^^ Mam nadzieje że opowiadanie się podobało ^^ Jeśli znajdziecie błędy piszcie...Ale nie bijcie....Dzięki tym którzy doczytali się do końca...I za to że w ogóle chciało im się tu wejść..
                                                                     Pozdrawiam ^^




niedziela, 2 czerwca 2013

Przygotowania do urodzin.

 No więc jak wiadomo, każdy ma urodziny. Państwa również. No i jak już tak o tym rozmawiamy to zbilżał się dzień urodzin Prus. No i z tej okazji Gilbert ''pozwolił'' innym państwom pomóc mu w przygotowaniach.
I tym właśnie sposobem większość państw znalazła się w domu Niemca i Prusa.No właśnie i tu zacznie się już moja opowieść.

To co robiły poszczególne państwa:

Prusy, Polska, Węgry-Siedzą u Prusa w kuchni szukając talerzy sztućców itp.

Polska: Prusy!!!
Prusy: Czego chcesz?
Polska: Gdzie trzymacie talerze?!
Prusy: Taka niebieska szafka!
Polska: Ale u ciebie w kuchnie wszystkie szafki są niebieskie ułomie!
Prusy: A no faktycznie.!!
*Feliks zaliczył faceplama.*
Polska: To gdzie masz te talerze?!
Prusy:...Popatrz po szafkach!!!
Polska: A dlaczego my krzyczymy?!Przecież stoimy obok siebie!!!
Prusy: Nie wiem!!!
Węgry: Jak dzieci normalnie....
Prusy: Sama jesteś dziecko!
*Gilbert zaczął przeklinać pod nosem Węgierkę a następnie Elka walnęła Prusa patelnią w głowę.*
Prusy: Za co to?!
Węgry: Za niewinność!
Prusy: Uspokój się kobieto!
Węgry: To ty się babo uspokój!
Prusy: Ja baba?*Prusak powinął rękawy.*
Węgry: Tak! Dobrze słyszałeś! *Elka przygotowała patelnie*
Polska: Stoooop! *wszedł pomiędzy nich*
Prusy: Nie wtrącaj się Polen!
Węgry: Feliks odejdź!
Polska: Chętnie tylko w takim tempie nic nie zrobimy!
*Elka i Gilbert wzruszyli na raz ramionami i zabrali się do pracy*

Ameryka i Anglia- Znoszą dekoracje z pierwszego piętra na parter.

Ameryka: Anglia dużo jeszcze tego?!*Ameryka stał na schodach*
Anglia: Jeszcze trochę!*krzyknął z pokoju*
Ameryka: O jeny...to ciężkie!*niósł dekoracje*
Anglia: Jakbyś tyle nie żarł tych fast foodów to było by ci lżej!
Ameryka: Oj przesadzasz....
Anglia: Nie...wcale nie przesadzam!A ty zaraz spadniesz patrz pod nogi!
Ameryka: Tak,tak bardzo śmieszne! *Ameryka jak na zawołanie potknął się o coś i zleciała na dół*
Anglia: Mówiłem! *zbiegł po schodach* Jak z dzieckiem!
Ameryka: Zrobiłeś to specjalnie!
Anglia: Ale co?
Ameryka: Podłożyłeś mi coś pod nogi!
Anglia: Nie Prawda!
Ameryka: To był sabotaż ty sabotażysto!
Anglia: Wcale nie! *zaczął głośno przeklinać Amerykę*
Ameryka: *również zaczął przeklinać tyle że na Anglię*
Kanada: Uspokójcie się...*mówi spokojnym głosem*
Ameryka: K-kanada? Co ty tu robisz?
Kanada: Stoję tu cały czas....*robi się czerwony*

Niemcy, Włochy Północne, Japonia-Jedyne co mają zrobić to pozamiatać, rozłożyć obrus i pilnować stołu aby nie uciekł.

Niemcy: Co ten Prus sobie wyobraża! *zamiata podłogę*
Japonia: O co ci chodzi Niemcy? *to państwo rozkłada obrus*
Włochy: Będzie tak fajnie! *on pilnuje stołu...*
Niemcy: Dlaczego mamy za niego odwalać robotę?!
Japonia: Spokojnie Niemcy....
Niemcy: Jak mam być spokojny jeśli mieszkam z leniem z wielkim ego pod jednym dachem!
*rozlega się głos z kuchni* Słyszałem!
Niemcy: I dobrze żeś słyszał!
Japonia: On jest od ciebie starszy prawda? *patrzy ze zdziwieniem na Niemca*
Niemcy: *westchnął* Tak...ale tylko fizycznie......
*znowu głos z kuchni* To też słyszałem!
Włochy: Prusy na prawdę jest starszy od Niemiec?
Niemcy: Tak...
*i jeszcze raz głos z kuchni* Ludwiś!
Niemcy: Czego?!
*i jeszcze raz* Gdzie są talerze?.....
Niemcy: * w tej chwili woła o pomstę do nieba*

Francja i Hiszpania- Ich wysłano aby kupili jakiś prezent....

Hiszpania: Jak myślisz co by chciał?
Francja: Ja bym mu kupił porządne perfumy....
Hiszpania: On nie chce perfum...Może gitarę?
Francja: On nie umie grać...
Hiszpania: To się nauczy.
Francja:*zastanawia się* Ja tam wolę nie ryzykować...
Hiszpania: No to może damy mu pomidory?
Francja: Albo jakieś ubranie, żeby wyglądał jak człowiek!
Hiszpania: To on nie jest człowiekiem? O.O
Francja: Nie oto chodzi ptasi móżdżku!
Hiszpania: Nie on ubrań też nie chce...Może coś praktycznego?
Francja: Podpaski?
Hiszpania: A jemu po co? *zaczął się śmiać*
Francja: Nie wiem....Ja w każdym razie je ze sobą nosze...
Hiszpania: A wiesz do czego one służą? *śmieje się dalej*
Francja: A czy to ważne? Prawie wszystkie kobiety to mają!
Hiszpania: *zaczął coś mówić na ucho Francji*
Francja: *zrobił się czerwony* No to może nie....
Hiszpania:Wiem! Kupmy mu drugiego kurczaka!
*razem pobiegli na targ*

                                                          W następnym odcinku!

 Czy Polska odnajdzie talerze? Czy Kanadę wreszcie zauważą? Czy Prusy wydorośleje?
Co kupią Francja i Hiszpania? Kto zjawi się na urodzinach? I czy urodziny się odbędą? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie w następnym odcinku ,,Mody na Państwa''
                                                                                                                Zapraszam!

____________________________________________________________________

Hej! To jest moje nowe opowiadanie. Mam nadzieje że za błędy nie zagryziecie....A więc tak..
Dziękuje tym co się doczytali do końca ^^...Mam nadzieje że się podobało.
No i chciała bym zadedykować akcję na schodach Amerysiowi ^^ (Ameryce z Hetalia Mafia) Za to że miał pomóc.....A że nie pomógł za bardzo to inna sprawa xD...No dobra...Ameryś wymyślił czyje mają to być urodziny...*dopisałam...ciesz się Ameryś xD*
    Pozdrawiam ^^


wtorek, 14 maja 2013

-Prusy?!- Prawdziwa natura...

  Polska właśnie siedział z Rosją w kawiarni. Zdziwiło go zaproszenie sąsiada, no ale cóż miał zrobić, szef kazał mu pojechać , więc chcąc nie chcąc Feliks pojechał do Ivana.
-No i czego chcesz?-zapytał siedząc przy stoliku.
-Tak pomyślałem że dawno się nie widzieliśmy i moglibyśmy się spotkać-powiedział Rosja choć w jego głosie czuć było nutkę niepokoju, a na dodatek rozglądał się na wszystkie strony jakby czegoś się bał.
Yhm...Jakoś ci nie wierzę wiesz...-odparł Feliks- Mów co się stało!
Ivan wpatrzył się w stół.
No bo...-zaczął niepewnie.
-No gadaj!- krzyknął niecierpliwie Feliks, a Rosja posłał mu zimne spojrzenie.
-No bo chodzi o Białoruś...-powiedział szybko i rozejrzał się ze strachem na boki.
-Aha...-Feliks nie mógł powstrzymać śmiechu- I tylko po to do mnie dzwoniłeś???
-Jak ''tylko''?-zapytał Ivan z miną dziecka.-Przecież to sprawa życia i śmierci!-krzyknął na całą kawiarnie.
Polska rozejrzał się dookoła i zaczął uspokajać kuzyna...
-No dobra, dobra tylko już nie krzycz....
W tym momencie do stolika podeszła kelnerka.Polska spojrzał na nią i.....
-Prusy?!-krzyknął na cały lokal.
Kelnerką rzeczywiście okazał się Gilbert, który natychmiast zasłonił Polsce usta.
-Jak komuś powiesz to zginiesz!- zagroził.
Chwile później cała trójka siedziała przy stoliku, jednak Prusy nie był już w przebraniu.
-Co ci się stało?-zapytał Polska śmiejąc się.
-Jak to co?Towarzysz Prusy ujawnia swoją prawdziwą naturę-powiedział Rosja z zwykłym sobie uśmiechem.
-Tak śmiejcie się, śmiejcie! Ja tego z własnej woli nie zrobiłem-krzyknął zawstydzony Prusy.
Polska popatrzył na Gilberta.
-I cała chwała i honor dawnego Zakonu Krzyżackiego poszła w pizdu!-zaśmiał się Polska-No ale mów kto ci to zrobił?
Prusy niepewnie popatrzył na wpółsiedzących przy stoliku.
-Tu chodzi o mojego brata...-Feliks i Ivan przypatrzyli mu się z ciekawością..
-No bo wiecie że ja teraz  z bratem dziele dom, nie?-państwa pokiwały głową.
-No więc on uważa że ja jestem zwykłym darmozjadem i pasożytem....- Prusy zaczął opowiadać.....


3 godziny wcześniej......

-Prusy!-krzyknął Niemcy-Widziałeś mój telefon?
-Nie a niby dlaczego miał bym go widzieć?-zapytał z irytacją w glosie Prusy leżąc wygodnie na fotelu przed telewizorem i pijąc piwo.
-Może dlatego że to ty całymi dniami siedzisz i nic nie robisz obiboku!-wytłumaczył Ludwig.
-Ja?!-oburzył się Prusak-Ja cały dzień zaszczycam cię moją zagiblistą osobą!-krzyknął
Niemcy popatrzył na brata jak na idiotę.
-Ty siedzisz w domu, bo po prostu nigdzie cię ni chcą przyjąć do pracy!-krzyknął Niemiec.
-W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem!-oświadczył Prusy
-''Z zerowym wykształceniem na pewno''-pomyślał blondyn.-A gdybym ci znalazł pracę?
-Spróbuj!-powiedział zaciekle Prusy.
-Ale ty na pewno nie dasz rady...-Niemcy zamyślił się.
-Ja podejmę się każdej pracy! I nie odejdę z niej chyba że by mnie zwolnili!-krzyknął jeszcze raz szarowłosy
-No dobra....-na twarzy Niemca pojawił się złośliwy uśmiech.

-I tak się tu znalazłem...-westchnął Gilbert.
Polska zamyślił się.-Miałeś nie odchodzić chyba że by cie zwolnili, nie?
-Noo..Ale co to da...jak mają mnie zwolnić?
-Ja mam plan...-Polska zaczął szeptać Prusakowi do ucha.
Chwilę później Prusy biegał za klientami rzucając w nich czym się da. Z kuchni wyszła kierowniczka i zaczęła przeklinać na Gilberta i wyrzuciła go z roboty.
-Dziękuje-zdążył powiedzieć jeszcze do Polski za nim ochroniarze wyrzucili go z lokalu.
Polska siedział jeszcze nie otrząśnięty po zdarzeniach, lecz po chwili napił się herbaty i oparł się łokciem o stół patrząc na Rosję -No to mów co z tą Białorusią....

______________________________________________________________________________

Jak mówiłam tak zrobiłam! Szukam ciągle weny do kontynuacji mojego opowiadania więc wybaczcie...


PS.
 Chciałam jeszcze zareklamować forum o tematyce Hetalii.. http://hetaliamafia.forumpolish.com/ Zapraszam ^^

wtorek, 7 maja 2013

Ekhm...

Ja jak na razie postanawiam zawiesić moje opowiadanie...nie ukrywając po prostu nie mam weny do
pisania go. Ale to nie znaczy że zawieszam blog, wcale nie! Będę się trzymać mojego początkowego zamierzenia i będę pisać po prostu jakieś taki pojedyncze opowiadania o różnych państwach Hetali...
Mam nadzieje że nie zniechęcę was tym do odwiedzania mojego bloga .A więc zapraszam do czytania.
Opowiadanie powinno pojawić się już niedługo.  

                                                                                               Pozdrawiam Iruchi^^

Wstawię jeszcze może kilka obrazków..Zapraszam!^^